Starsi panowie dwaj
'Nie spoglądaj nigdy wstecz' śpiewa Janusz P. Dobra rada, myślę sobie. No bo 'na co komu dziś wczorajszy sen'. Żeby wiedzieć, że Chłopiec z Gitarą nigdy nie dotrzyma słowa? A za rogiem stoi Stary Beck z upominkiem? Dziękuję, Proszę Pana, czterdzieści trzy wystarczą. Gdyby Janusz P. zaśpiewał mi tak trzy lata temu, z pewnością zaśmiałabym mu się w twarz. No bo jak tu nie spoglądać wstecz. O błędach nie pamiętać. Nie uczyć się. No jak, ja się pytam? Stary Beck byłby niepocieszony. Że z tej lekcji, którą sumiennie porządkował, pożytku żadnego nie ma. Myślę, że i Janusz P. coś nie coś o tym wiedział. Że 'tu chodzi o czas'. Bo przecież dziś 'wczorajsze piwo' ma wymiar jedynie sentymentalny. Żadnej trwałej wartości sobą nie reprezentuje. Smaku nie ma. Nie ma! Gaz uleciał, kubek zaśniedziały, na stole brudny zaciek. Bo podstawki nie łaska było postawić. Albo chociaż uprzedzić, że należałoby to zrobić. Stary Beck podpowiedział i teraz zawsze używam podstawki. A diabeł mówi 'Dobra, możesz wejść'. Głosem Janusza P. W gruncie rzeczy obaj chcą dobrze. Mają szczere intencje. Tylko jakoś Stary Beck ma u mnie większy autorytet. Ten sympatyczny staruszek, który uważa się za Ojca Przewodnika większe wzbudza we mnie zaufanie niż fertyczny karakan z gołym tyłkiem i czerwoną gębą. Nawet z głosem Janusza P. 'Niebo, piekło, nuda, wściekłość'. Flaszbak. Im więcej o tym myślę, tym bardziej mam ochotę na brzoskwinie. Nawet spleśniałe. Jeśli wiesz, co mam na myśli.
Gosia 2010-10-10 03:48:04
skomentuj
